Zatrzymani w czasie

Uchwycone w cudownie malarskich kadrach Jima Jarmuscha, wampiry jawią się w filmie jak bogowie, ów status rodzicieli ludzkości nieco zbyt nachalnie a może z właściwą im przekorą, podkreślają przybrane przez nich imiona Adama i Ewy. Częściej zatrzymane w czasie niż widziane w ruchu, mające w sobie więcej z arystokracji niż drapieżników, bo w Tylko kochankowie przeżyją, to wampiry, nie ludzie, stoją na straży dawno przebrzmiałych wartości.

Film Jima Jarmuscha wystawia współczesności ponurą diagnozę. Ludzkość, widziana oczami pary wampirzych kochanków, jest zdegenerowana. „Zombie” mówią o nich bohaterowie, nie kryjąc pogardy. Innym razem, z nutką cynizmu w głosie, oceniają także historię, nazywając Szekspira analfabetą. Nie jest on zresztą jednym, który wielkim artystą był, wyłącznie, jak podkreślają kochankowie, za sprawą wampirów właśnie. I tak wampiry w filmie Jima Jarmuscha wyrastają na reprezentantów kultury wysokiej, którym ludzie zawdzięczają niemal każdą wartościową ideę. I choć same również nie są wolne od degeneracji, na co przykładem Ava, a kochanków dotyka zniechęcenie i znudzenie światem, to jest ono bliższe dekadencji niż pozbawieniu wartości. Świat wykreowany w Tylko kochankowie przeżyją przywołuje ambitne i pochlebne dla niego skojarzenia. Przypomina Moskwę z Mistrza i Małgorzaty, gdzie sam Szatan, w porównaniu z zepsutymi mieszczanami, jawił się jako nauczyciel moralności. U Jima Jarmusha taki symbol człowieczeństwa, jako zdolności do wyższych uczuć, stanowi sztuka.

Sztuką jest film, ekstrawaganckie, ale bez przesady wnętrza, w których bohaterowie kryją się przed ludźmi, pełne antyków takich jak stare książki, czy zabytkowe gitary. Sztuką jest miasto widziane oczami wampirów. Sztukę zrozumie jeden człowiek na wielu, niezombie, niewampir. Jak dziewczyna o zniewalającym głosie, odkryta na krętych uliczkach Tangeru. Jak pewien doktor, dostrzegający ciągłość tradycji, kiedy wymienia obok siebie Doktora Fausta i Doktora Caligariego, czy wreszcie Ian, prawdziwy koneser muzyki.

Jednak nawet wśród wampirów Tylko kochankowie przeżyją, bo ich rasa też jest na wymarciu. Krew w filmie Jima Jarmuscha jest skażona dosłownie i w przenośni. Młoda wampirzyca Ava, to znak nowego pokolenia. A jednak w zawartej w tytule informacji kryje się także nadzieja dla sztuki.

Ciekawe jest zakończenie filmu, likwidujące paradoks zarysowany już na jego początku. Przez cały czas oglądamy wampiry, które niejako zatrzymały się w czasie. Hołdując dawno przebrzmiałym wartościom i obyczajom, mieszkają w starych domach, noszą na sobie co najmniej stuletnie szlafroki, śpią w łożach z baldachimem i niczym prawdziwi koneserzy gromadzą antyki, stosami. Nie jest to pusty gest, bo za bogatym zewnętrzem, kryje się błyskotliwa inteligencja. Wypowiadane przez kochanków kwestie brzmiałyby patetycznie gdyby nie to, że Jim Jarmush mistrzowsko unika pułapki, nadając obojgu status wampirów. Z drugiej strony widzimy ewolucję tych istot, godną XXI wieku. Kochankowie krew zdobywają ze szpitali, a swoich niepokornych pobratymców, polujących na ludzi, widzą w trumnach, spoczywających głęboko pod ziemią, wykluczonych ze społeczności. Zakończenie jest w tak zarysowanym kontekście przewrotne, ponieważ, przywołując obraz utrwalony przez dziewiętnastowieczną literaturę a zwłaszcza przez Brama Stokera, na dobre zatrzymuje wampiry w czasie. To dobrze znani krwiopijcy, prawdziwi arystokraci, zaszyci w swoich antycznych zamkach erudyci.

I tak, na koniec raz wspomniana paralela znów przychodzi na myśl. Jest nim diabeł z Mistrza i Małgorzaty. To istota o pokrewnym wampirom rodowodzie, tak samo jak Adam i Ewa przypisująca sobie status wygnańca i pozostająca poza Bogiem. Więcej, posiadająca podobne, jak w przypadku bohaterów Jima Jarmusha, wiekowe znajomości, sięgające w tym wypadku choćby samego Immanuela Kanta. Filozoficzne dysputy Wolanda na Patriarszych Prudach przypominają dyskusje kochanków, włóczących się nocą po Detroit i spacerujących po Tangerze. Generalnie diabeł i wampiry zgadzają się ze sobą. Ludzkość rozczarowuje.

O AUTORCE
Dziennikarka i publicystka z Krakowa. Jako wolny strzelec publikowała w magazynie kultury popularnej Esensja, Dzienniku Teatralnym i Onecie. Obecnie współpracuje z wydawnictwem Solaris przy tworzeniu Encyklopedii Fantastyki a konkretniej redaguje hasła związane z wątkami mitologicznymi i legendarnymi, występującymi w kulturze popularnej. Zajmuje się także grafiką komputerową i pisaniem do szuflady. W swoim czasie pod pseudonimem pisywała opowiadania do Internetu. Przez sześć lat prowadziła forum literackie. Chociaż ceni media tradycyjne, przyszłość widzi w dziennikarstwie internetowym. Realizuje się szczególnie w recenzjach i esejach, w których dzieli się odkryciami z zakresu literatury i filmu. Szczególnie ceni sobie fantasy. Interesuje się też kulturoznawstwem, grafiką komputerową i nowymi mediami. Swego czasu założyła i zarządzała literackim forum internetowym. W pracy dziennikarskiej stara się łączyć wszystkie wspomniane dziedziny.

  • http://efotografslubny.iwiadomosci24.pl Łukasz

    Ok, pytanie do autora – jak myślisz jak to się dalej potoczy?